Historia Kapadocji zaczęła się przed milionami lat, kiedy powierzchnię tego terenu pokryła warstwa popiołów wulkanicznych,
wyrzuconych na skutek wybuchu dwóch wulkanów - Erciyes i Hasan. Nazwa, która została nadana tej ziemi przez Persów, w oryginale brzmi Katpatukya, co znaczy: Kraina Pięknych Koni. Z hodowli tych zwierząt słynęli Frygowie, którzy objęli władzę na tych terenach w VIII wieku p.n.e. Aleksander Macedoński brał stąd konie, bo podobno były najlepsze. Dziś mało kto o nich pamięta.
Księżycowy krajobraz
Kapadocja to kraina historyczna położona na Wyżynie Anatolijskiej w samym sercu Turcji. Na skutek potężnych erupcji wulkanicznych powstały tu najbardziej fantastyczne krajobrazy świata. Cały rejon płaskowyżu został pokryty grubą warstwą piasku i popiołu wulkanicznego, odłamków skalnych i lawy, które z czasem zamieniły się w miękki, porowaty tuf. W wyniku wielowiekowej erozji bardziej miękkie i mniej odporne fragmenty skał ulegały spękaniu, w szczeliny dostawała się woda, która tworzyła wąwozy oraz niepowtarzalną galerię najbardziej wymyślnych rzeźb. Ogromna ilość skał przypomina monumentalnych rozmiarów grzyby, ale można również zobaczyć skamieniałego wielbłąda, ślimaka i zająca.
Skały mają też kształt dziwacznych kamiennych stożków czy bajkowych kominów o fallicznych kształtach, dochodzących do 30 metrów wysokości. Jest również kamienna postać Matki Boskiej. Ale to, co zobaczymy, zależy w dużej mierze od naszej wyobraźni. Dlatego warto zboczyć ze standardowej trasy turystycznej
i pokluczyć po zakamuflowanych dolinach, labiryntach i zakamarkach. Natura zadziwia nie tylko różnorodnością kształtów i form, ale także niespotykaną gdzie indziej oryginalnością barw. Wiele z tych dziwnych tworów jest pokrytych pasami w kolorze brunatnożółtym, szarym, czarnym, czerwonym, a nawet zielonym. Ich barwa zmienia się w zależności od pory dnia i nasłonecznienia. O świcie są bladoróżowe, w południe - śmietankowobiałe,
a o zachodzie słońca - złocistobrązowe.
Jak ser szwajcarski
Swój wkład w ten surrealistyczny krajobraz dał również człowiek. We wczesnym okresie chrześcijaństwa ludzie wykuwali w miękkim tufie kościoły i jaskinie mieszkalne. Początkowo drążyli pojedyncze izby, a w miarę powiększania się rodziny - coraz to nowe pomieszczenia. Niektóre ze stożków mają tyle dziur, że wyglądem przypominają kawałki szwajcarskiego sera lub plastry miodu. Te dziury to okna, drzwi, a także gołębniki, które były wykuwane dla ptaków w celu pozyskania nawozu. Mieszkania skalne maja tę zaletę, że są chłodne latem, a ciepłe zimą. Nie jest to bez znaczenia, ponieważ w Kapadocji, leżącej na wysokości 1000 m n.p.m., lata są suche i upalne, a zimy bardzo mroźne (temperatura spada nierzadko do 20 stopni Celsjusza
poniżej zera). Nadal wiele skalnych domów jest zamieszkanych. Nie są one, wbrew pozorom, prymitywnymi jaskiniami, mają bieżącą wodę i elektryczność.
W każdej chwili można swoje M powiększyć o kolejne metry. Nawet część eleganckich hoteli i mniejszych pensjonatów wydrążona jest w miękkiej skale.
Nie do wykrycia
Można powiedzieć, iż sercem Kapadocji jest miasteczko Göreme. To jedno wielkie Muzeum pod Odkrytym Niebem.
Dolina, w której leży, przejęła od niego nazwę. Chrześcijanie chroniący się tu przed najazdami arabskimi nazwali ją Göremi, co oznacza: nie do wykrycia. Świat dowiedział się o Göreme dopiero w 1907 roku, kiedy dotarł tu francuski duchowny Guillaume de Jerphanion. Naliczył on w dolinie około 350 kościołów (szacuje się, że w całej Kapadocji jest ich ok. 600). Do zwiedzania udostępniono zaledwie kilkanaście. Większość pochodzi z IX-XI wieku, ale wiadomo, że chrześcijanie zakładali tu swoje pustelnie o wiele wcześniej. Kościoły te były budowane w położonych blisko siebie wsiach: Zelve, Mustafa Pasza, Avcilar, Uçhisar, Ortahisar i Cavuşin. W samym centrum Göreme można zobaczyć Kościół z Klamrą, Kościół z Sandałem, Kościół Ciemny, Kościół Matki Boskiej, Kościół Jabłkowy, Kościół Wężowy, Kościół św. Barbary i Kościół El Nazar. Jadąc dalej, napotkamy inne kościoły o niezwykłych nazwach: Kościół pod Drzewem, Z Hiacyntem, Wonny. Większość z tej ogromnej liczby świątyń jest mocno zniszczona, tylko w nielicznych zachowały się freski. W niektórych kościołach można zobaczyć ciekawe zjawisko:
freski z późniejszego okresu odpadły, ukazując dekoracje z okresów wcześniejszych. Wszystkie kościoły zbudowane są na prostym planie architektonicznym. Freski malowane w tzw. wczesnochrześcijańskim stylu, który przeszedł później w styl bizantyjski, charakteryzują się złoto-czerwonymi barwami (możliwe, że te właśnie pigmenty były najbardziej trwałe, dlatego się zachowały). Przedstawiają Chrystusa, wizerunki apostołów, męczenników
oraz sceny biblijne.
Ósmy cud świata
W rejonie Kapadocji znajdują się jedyne w świecie miejsca, gdzie wskutek współdziałania sił natury, historii oraz człowieka powstały podziemne miasta, przyciągające dziś turystów z całego świata. Kościoły i miasta wydrążone przez prześladowanych chrześcijan w miękkich skałach tufowych to ewenement na skalę światową. Korytarze, schody i domostwa sięgają kilkudziesięciu metrów w głąb ziemi.
W razie najazdu wroga można było ukrywać się w nich nawet pół roku! Życie w podziemnych miastach było doskonale zorganizowane. Prócz mieszkań znajdowały się tam również spichlerze, stajnie, szkoły, pralnie, kuchnie, młyny, magazyny broni, miejsca obrządków religijnych i pomieszczenia,
w których produkowano wino. Miasta miały doskonały system wentylacyjny, system łączności, wodociągów i oczyszczania ścieków. Wodę czerpano ze studni, a za oświetlenie służyły lampki oliwne, do tej pory zachowały się wnęki, w które je wstawiano. Pod ziemią były toalety i miejsca pochówku zmarłych. W razie najazdu wroga ludzie chowali się do podziemi, a wejścia zastawiali głazami, by nikt z zewnątrz nie wiedział, gdzie się znajdują. Od wewnątrz
korytarze zasuwane były okrągłymi, ważącymi 300-500 kg, kamiennymi blokami. Te ruchome drzwi, tzw. tirhis, pełniące funkcję drzwi pancernych, otwierały się tylko od wewnątrz. Miały one otwór (rodzaj wizjera), przez który można było obserwować, kto nadciąga. Gdy zagrożenie
mijało, życie wracało na normalne tory. Miasta te nazwane
zostały przez turystów ósmym cudem świata.
Derinkuyu to największe z odkrytych 36 podziemnych miast, udostępnione (oczywiście w części) dla ruchu turystycznego w 1965 roku. Można tu zejść na głębokość 55 metrów i zwiedzić 8 z prawdopodobnie 20 poziomów. Są tu 52 szyby wentylacyjne o głębokości około 80 metrów. Szyby te biegły przez wszystkie piętra i na dole dochodziły do źródeł wody, a od góry dostarczały świeżego powietrza. Derinkuyu znaczy dosłownie: głęboka studnia. Gdy uzmysłowimy
sobie, że w tym podziemnym mieście mogło zamieszkiwać około 10 000 ludzi, będziemy mogli sobie wyobrazić, ile trudu wymagało jego zbudowanie. Drugim najczęściej odwiedzanym miastem jest Kaymakli, w którym udostępnionych do zwiedzania jest 5 z co najmniej 8 poziomów. To, co odkopano do tej pory, to około 10% historycznej podziemnej metropolii. W dawnych czasach obydwa miasta połączone były 9-kilometrowym tunelem.
Tajemnica podziemnych miast do dziś nie została przez naukowców rozwiązana do końca. Nie wiadomo, jakimi narzędziami
się posługiwano, gdzie wywożono gruz, w jaki sposób zbudowano doskonały system wentylacyjny. Miejmy nadzieję, że naukowcy zdążą odpowiedzieć na te pytania, zanim erozja dokona swego niszczycielskiego dzieła. Znikną w końcu jaskinie, kościoły, zaskakujące kształtami skały, wąwozy i podziemne miasta. Podatność materiału, będąca źródłem tego cudu natury, stanie się też przyczyną jego zagłady.
Chyba warto
Podczas wycieczki do Kapadocji warto zobaczyć tańczących derwiszy, wpadających w trans, który pozwala im na zjednoczenie
się z Bogiem. Warto zajrzeć do miejscowych zakładów rzemieślniczych, by zapoznać się z procesami wyrobu przedmiotów z onyksu i gliny. Warto też wczuć się w tutejszy folklor, który nie poddał się komercji. To tu kobiety chodzą na co dzień w chustach i szarawarach, a popularnym środkiem transportu są osiołki i drewniane dwukółki.