Home    |    Business    |    Lifestyle    |    Motoryzacja    |    Podróże    |    Uroda    |    Partnerzy    |    Reklama    |    Kontakt


KUBA - Wyspa dwóch światów

Odkrywanie Kuby najlepiej zacząć od Varadero. Miejsce to, widziane z samolotu, przypomina Mierzeję Helską. Niemal taka sama smuga białożółtawego piasku, który z bliska okazuje się równie drobny i delikatny jak ten nad Bałtykiem. Tyle, że kolor i temperatura morza są inne, a na lądzie zamiast sosen górują kazuaryny oraz pióropusze palm królewskich i kokosowych. Półwysep, na którym rozciąga się kąpielisko Varadero, usypały z piachu, mozolnie wydłubanego u wybrzeży zachodniej Kuby, prądy morskie, stale płynące wzdłuż brzegów wyspy z zachodu na wschód. I tak powstał mały raj z plażami obmywanymi przez ciepłe, lazurowe wody Oceanu Atlantyckiego.



Burżuazyjny rodowód
Kubańczycy docenili urok tego miejsca już dawno, jeszcze przed rewolucją 1959 r. Powstał tam niejeden hotel, a dobra autostrada, wsparta tu i ówdzie na wyrafinowanych technicznie wiaduktach, połączyła Varadero z Hawaną. Nadal, mimo braku konserwacji i remontów, autostrada ta pozostaje jedną z najlepszych dróg na Kubie. Oficjalna propaganda stale piętnuje wczesny - burżuazyjny - okres turystycznego rozwoju półwyspu jako niesprawiedliwy. To "źli" Norteamericanos oraz ich kubańscy "słudzy" korzystali z tego skarbu natury, a lud kubański nie miał tam wstępu. Może to i prawda, ale czy teraz - pół wieku później - jest inaczej? Odnowiono stare hotele i zbudowano wiele nowych dzięki inwestorom z bogatych krajów, np. Hiszpanii. Na lotnisku lądują samoloty wypełnione spragnionymi rajskich rozkoszy turystami z Europy, Kanady i Ameryki Łacińskiej. Tymczasem Kubańczyków, poza personelem hoteli, restauracji i biur podróży oraz strzegącymi bezpieczeństwa tajniakami, w Varadero prawie nie ma. Nie są tam przez władze mile widziani, a nawet gdyby byli, i tak nie stać ich na pobyt w tym kurorcie.



Wszystko dla gości
Cóż, są jakby dwie Kuby. Jedna to wyspa jak wulkan gorąca. Dobre hotele, wspaniały klimat, cudne morze, długie plaże. Kokieteryjne dziewczęta i uczynni mężczyźni. Rozmarzające koktajle z rumem - mojito i daiquiri (poza Kubą tak pysznych nie znajdzie się nigdzie). Wielu turystów przyjeżdża właśnie po to - i do Varadero, i na Cayo Largo, i do kilku hawańskich hoteli. Przy okazji jadą zobaczyć nieźle odnowione zabytkowe miasto Trinidad albo mogoty - kopulaste wapienne ostańce koło Pinar del Río na zachodzie wyspy. Niektórzy, skuszeni legendą rewolucji kubańskiej, docierają na Playa Girón, gdzie w 1961 r., w czasie inwazji w Zatoce Świń, odparto kontrrewolucję. Plaża jak plaża, lecz niedaleko, na fermie krokodyli, można skosztować gadziego mięsa. Niezbyt drogie, niezbyt smaczne - ot taki kawał mięsnego błota - ale będzie się czym pochwalić po powrocie.



W świecie rewolucji
Jest i druga Kuba. Tej z okien hoteli i z rozgrzanych plaż nie widać. Jednak ci, którzy odważą się zapuścić choćby w zaułki La Habana Vieja - starej Hawany, zobaczą smutny widok ginącej piękności perły Antyli. W popękanych, pozbawionych tynku domach, często bez bieżącej wody i elektryczności, gnieżdżą się biedni, skromnie ubrani ludzie. Tam co krok spotyka się mężczyzn oferujących puros - prawdziwe kubańskie cygara, a przy okazji inne używki, albo proponujących szeptem nielegalną wymianę pieniędzy. Nieco dalej rozciąga się malownicza Zatoka Hawańska, do której wejścia bronią hiszpańskie forty. Piękna, ale dzisiaj to jeden z najbardziej zanieczyszczonych akwenów świata. Druga Kuba to świat stworzony przez kubańską rewolucję - ta zresztą trwa, o czym można się przekonać, czytając nagłówki nielicznych gazet. Dziwna to rewolucja, po początkowych zmianach jakby postanowiła zakonserwować świat. Po ulicach krążą stare samochody - amerykańskie limuzyny z lat 50., a nawet małe fiaty, sprowadzane na Kubę w latach 80. Zaopatrzenie sklepów dla miejscowej ludności przywodzi na myśl stan wojenny w Polsce, system kartkowy jest jeszcze bardziej wyrafinowany niż był w naszym kraju. Wśród ulicznych reklam dominują te, które zachwalają rewolucję. To fascynujące obrazki. Niewiele podobnych państw pozostało na świecie. Kuba, Korea Północna i... to chyba wszystko. Korea jest dla turystów niedostępna. Kuba tak. I choćby dlatego warto tam pojechać.



Opracowano na podstawie materiałów:
Wszelkie prawa zastrzeżone: businessandlife.pl - Projekt i wykonanie: F-MEDIA